Po, nie do końca udanym dla prezydenta Warszawy, roku 2025 – nie da się nie zauważyć, że 2026 rozpoczął się dla Rafała Trzaskowskiego bardziej obiecująco. Otóż, po jego wieloletnich wysiłkach na rzecz powstrzymania procesu ocieplania klimatu oraz ratowania płonącej planety, efekty tych działań okazały się na tyle skuteczne, że obecnie – dla odmiany – Rafał Trzaskowski, jako Prezydent Miasta st. Warszawa, zmuszony został stanąć na pierwszej linii frontu walki z jego ochłodzeniem.
Można by rzec, że to leczenie dżumy cholerą, ale na szczęście dla Rafała Trzaskowskiego to nie pierwszyzna, tylko po prostu kolejna przemiana, do jakich nas w swojej błyskotliwej karierze zdążył przyzwyczaić. Od zwolennika budowy łączącego Rosję z Niemcami “komercyjnego” gazociągu, entuzjasty i orędownika budowy “naszego” lotniska w Berlinie do lokalnego patrioty gospodarczego i sojusznika polskich rolników w ich oporze przeciwko umowie Mercosur.
Po takiej wolcie, wcale nie trudno wyobrazić sobie Rafała Trzaskowskiego w ocieplanych gumofilcach, kurtce na wacie i w czapce uszatce, grzejącego się przy koksowniku gdzieś na rogu Kruczej i Jerozolimskich w trakcie przerwy podczas akcji odśnieżania miasta. Będzie w tej roli równie wiarygodny jak we wszystkich swoich dotychczasowych postaciach – żarliwego katolika, obrońcy krzyża i elektrowni w Turowie oraz sumiennego i pracowitego gospodarza Stolicy.