Kierując się świąteczno-noworocznymi słowami Metropolity Warszawskiego X. Arcybiskupa Adriana Galbasa i życzeniami nadziei, która pomaga człowiekowi przechodzić nawet “najciemniejsze doliny”, a także pokonywać to co wydaje się trudne i beznadziejne, nie sposób nie odnieść się do naszego warszawskiego podwórka i tego co wydarzyło się na nim w minionym roku.
Bez wątpliwości, także w kontekście nadziei, na czoło wysuwa się postać Warszawiaka Roku, którym – bez dwóch zdań – był w 2025 prezydent Stolicy Rafał Trzaskowski. Co prawda, nie poświęcił on Warszawie w tym okresie ani jednego dnia swojego cennego czasu, ale za to wykorzystał go (ku radości i uciesze wszystkich warszawiaków), żeby objąć najwyższy urząd w naszym Państwie i obdarować swoją osobą ogół obywateli i obywatelek naszego kraju. Nie na długo wprawdzie, ale i tak było warto. Nie tylko dlatego, że z całą pewnością wydarzenie to może pretendować do rangi Wydarzenia Roku 2025 w Warszawie, a wszyscy mieszkańcy Stolicy mogą być z niego dumni – ale także dlatego, że niesie ze sobą nadzieję na Rok 2026.
Nie sposób bowiem nie zauważyć jak wielkiej przemiany duchowej, obyczajowej i światopoglądowej doznaje Rafał Trzaskowski za każdym razem (co 5 lat znaczy), gdy ubiega się o prezydenturę w tzw. Dużym Pałacu. Na przykład, jedną z pierwszych deklaracji, którą złożył po ogłoszeniu swojej kandydatury była gotowość do wzięcia udziału w ubiegłorocznym Marszu Niepodległości. Obietnicy tej co prawda nie dotrzymał, ale – jak pisze w swoim pasterskim liście Ordynariusz Archidiecezji Warszawskiej – należy “ruszyć do kolejnych etapów pielgrzymki nadziei, z której najbliższy ma na imię 2026!”. Tym bardziej, że po raz pierwszy w historii swoich rządów w Warszawie, Rafał Trzaskowski w 2025 roku Marszu Niepodległości nie zakazał! Również, bez najmniejszej ironii, należy docenić, że odkąd i kiedy Rafał Trzaskowski startuje w wyborach na prezydenta Polski, obchodzimy w Warszawie Święta Bożego Narodzenia, a nie na przykład łyżwiarza figurowego, albo Dziada Mroza czy innego gwiazdora. Aż żal, że kolejna kampania wyborcza dopiero za kilka lat. Niemniej jednak, cieszmy się z tego co mamy.
Rafał Trzaskowski także bowiem zakończył ten niezwykle udany – dla siebie, warszawiaków i Warszawy – rok 2025 mocnym akcentem, można powiedzieć, że “śpiewająco”. Wystąpił we własnej osobie, a jakże, w koncercie Lekcji Śpiewania kolęd i pastorałek i to w samym królewskim mieście Krakowie – w dodatku jako gość i uczestnik honorowy – co dla nas warszawiaków jest kolejnym powodem do dumy z naszego prezydenta, a także z jego ubiegłorocznych dokonań (https://dziennikpolski24.pl/tak-spiewa-krakow-ta-lekcja-to-unikat-w-skali-swiata-koledy-i-pastoralki-na-tysiace-glosow-w-wielkim-chorze-byl-nawet-rafal-trzaskowski/ar/c1p2-28289729 ). A także źródłem nadziei – na Nowy Rok 2026. Nadziei na obiecane nowe stacje i linie metra, obwodnice, stadiony, hale, spowolnienie ruchu w Centrum, szpalery drzew zamiast ulic oraz podwyżkę cen za wywóz śmieci (ta ostatnia już od 1 kwietnia).
Odkryjmy zatem w sobie i nabierzmy na nowo tę nadzieję, o której w swoim przesłaniu z dnia 25 grudnia 2025 mówił X. Arcybiskup, tym bardziej że w odniesieniu do prezydentury Rafała Trzaskowskiego w Warszawie nic innego nam już nie pozostaje. Nadzieja bowiem umiera jako ostatnia.
