Stracone lata, niedokończone inwestycje. Czego Warszawa nie może powtórzyć po 2029 roku

Prawdą jest, że sprawa rządzenia Warszawą przez obecnego włodarza jest zamknięta do kolejnych wyborów samorządowych w 2029 roku i oczywistą prawdą jest to, że trzeba się z tym pogodzić. Tym bardziej natomiast należy właśnie teraz, przez najbliższe trzy lata, wskazywać na rzeczywiste efekty ostatnich dwóch kadencji oraz ich skutki dla bieżącego i przyszłego rozwoju Warszawy – chociażby po to, żeby wyciągnąć właściwe wnioski i żeby po kolejnych wyborach taki okres w dziejach Miasta st. Warszawa nigdy więcej się nie powtórzył.

Zacznijmy od podnoszonego przez zwolenników aktualnego prezydenta argumentu o ‘realizowanych i planowanych przez niego inwestycjach’. Paradoksalnie i łatwiej i trudniej zarazem jest mówić o tych planowanych, bo ich lista (po ośmiu latach urzędowania Rafała Trzaskowskiego w Ratuszu) nie jest opinii publicznej wciąż znana. Może poza zapowiadanym zwężeniem ulicy Kruczej. Swoją drogą – ciekawe czym akurat ulica Krucza zasłużyła sobie (albo zawiniła?) na takie wyróżnienie, że to właśnie jej przebudowa została uznana za strategiczną i najbardziej pilną z tych, które dwumilionowa metropolia i stolica czterdziestomilionowego kraju potrzebuje. Ktoś wie?

Spójrzmy zatem na listę inwestycji realizowanych i zwróćmy szczególną uwagę na te, którymi warszawski Ratusz zajmuje się od początku pierwszej kadencji obecnego prezydenta. Najbardziej spektakularnym przykładem jego sprawności i sprawczości w tym względzie jest bez wątpienia remont Sali Kongresowej. Już pobite zostały wszelkie rekordy w tym względzie, a – ze szczyptą ironii – można mówić, że niewykluczone, iż będzie potrzebne zniesienie zasady dwukadencyjności w samorządach, żeby Rafał Trzaskowski mógł dokończyć tego dzieła. Dzieła – przyznajmy to obiektywnie i uczciwie – odziedziczonego jeszcze po swojej poprzedniczce.

Jeżeli jednak piszemy o dziedzictwie, kontynuacji i ciągłości, to nie sposób nie wspomnieć o sztandarowej inwestycji ostatnich kilkudziesięciu lat w naszym mieście – budowie warszawskiego metra. Realizowana była nieprzerwanie, ze wzlotami i upadkami, od lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia i dopiero Rafał Trzaskowski doprowadził do jej przerwania. Nie dość, że przez ostatnie osiem lat nie zrobił niczego w kwestii bieżącego wykonawstwa (umowa na aktualnie budowane stacje zawarta została jeszcze za czasów Hanny Gronkiewicz-Waltz), to zaniechania jego dwóch kadencji i brak prac przygotowawczych doprowadzą do wieloletniej przerwy w jej dalszej realizacji.

Pisząc o ‘realizowanych i planowanych’ inwestycjach nie sposób pominąć też tej, która mogłaby bezkonkurencyjnie pretendować do symbolu ostatnich dwudziestu lat rządów w Warszawie – ‘budowie’ Centrum Sportu Polonia przy Konwiktorskiej. Obecny prezydent zapowiedział jej rozpoczęcie w 2018 roku – zaraz po rozstrzygnięciu konkursu architektonicznego. Ostatnia jego wypowiedź w tej sprawie (sprzed dwóch tygodni), zapowiadana jako ‘przyspieszenie’, podaje datę roku 2028 – ‘zaraz po rozstrzygnięciu przetargu na wykonawstwo’. Oczywiście nikt nie traktuje tych zapowiedzi poważnie, ale trzeba przyznać, że tempo iście ‘warszawskie’. Gdyby takie standardy obowiązywały po II Wojnie Światowej, to do dzisiaj odbudowywalibyśmy Zamek Królewski.

Można oczywiście byłoby pośmiać się przez łzy, ale nie chodzi tylko o Salę Kongresową, Centrum Sportu, czy nawet metro, ale o bezpowrotną utratę czasu i szansy na prawdziwy cywilizacyjny rozwój. Z referendum się nie udało, zróbmy więc wszystko, żeby właściwie wybrać przy urnach w 2029 roku i nie dopuścić więcej do tego, żeby Warszawą rządzili ludzie, którzy traktują ją jako dodatek do swoich politycznych planów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *